z tomiku „Przez przypadki”, wyd. Śląsk 2010

* * *

Ach
Nawet nie wiemy jacy jesteśmy zabawni
Śmieszni Hamleci
Głupawe Ofelie
Krzywe Desdemony z chudymi szyjami
Naskrobani krzywym piórem Stwórcy

Rzucamy się na siebie, walczymy, kochamy
Ściśle według scenariusza
Idealnie obsadzeni
Blade amantki, tłuste heroiny
Nieważni halabardnicy

Wygłaszamy monologi
Zdradzamy tajemnice
Przyczyna, skutek, puenta
Śmiech

Na niewidzialnych linkach tańczymy
Szarpiąc się czasem, choć bez przekonania
Sypiemy puder na pomarszczone twarze
Jeszcze ujdzie z daleka

Ściśle określona ilość łez
Pocałunków, uśmiechów
I wejść z prawej
W drugim akcie

Byle dotrwać do ukłonów
Na pozornie własnych nogach
Kurtyna spada zawsze nieoczekiwanie
Cisza…

Umiemy się tylko kłócić albo kochać….

,,Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno…”  Norwid

 

Niewielu rzeczy w życiu się boję, niewiele napawa mnie lękiem ale jest coś, co powoduje, że czuję się bezradna. Fanatyzm. Bo w przypadku fanatyków wykluczona jest bowiem jakakolwiek dyskusja. Nie pozostaje nawet milimetrowy margines ani na rozmowę, ani na kompromis ani na szacunek. Białe jest białe, czarne jest czarne, świat nie ma żadnych innych odcieni, szczególnie tęczowych. Zdarzyło mi się ostatnio wyrazić głośno pewien pogląd. Publicznie. Przeraziła mnie ilość nienawiści lejąca się z komentarzy. Uświadomiono mi w słowach niepozostawiających wątpliwości kim jestem, w co wierzę, jak się zachowuję oraz, że albo natychmiast pogląd swój zmienię składając wielostopniową samokrytykę albo czeka mnie potępienie wieczne oraz ogień piekielny.  Rozumiem i szanuję odmienność poglądów innych ludzi, wszak mają do nich pełne prawo. I ja też mam. Jeżeli nie lubię zupy pomidorowej to jej nie lubię i już. Wolę ogórkową na ten przykład, wolno mi. Czy to oznacza, że mam prawo zmuszać wszystkich naokoło do zajadania się zupą ogórkową mimo męczących ich z tego powodu mdłości i obrzydzenia? Ponieważ zupa taka w moim przekonaniu jest najlepsza, najzdrowsza i jedynie słuszna? Natomiast pomidorówkowcy są małego rozumu, jeszcze mniejszej moralności, wartości zerowej oraz smażyć się będą jak kotlety w ogniu piekielnym do siódmego pokolenia.Do ósmego.

Nie narzucam nikomu swojego sposobu myślenia. Nie zmuszam do życia według moich gustów, przekonań czy wartości. Nie jem mięsa ale nie pluję w talerze mięsożerców. Proszę więc o to samo.

Granicą wolności człowieka jest wolność drugiego człowieka. Do tego miejsca myśl i żyj jak chcesz.

 

no to zaczynamy …

Dzień dobry.  Albo dobry wieczór. W końcu Internet jest całodobowy.

To mój pierwszy wpis na blogu, więc przede wszystkim wypada się przywitać. Przywitać i przedstawić. Trochę się czuję jeszcze niepewnie stawiając tu pierwsze kroki. Ale podobno najtrudniejszy ten pierwszy krok…

Nazywam się Aleksandra Gajewska, ale nikt, kto mnie bliżej zna nie nazywa mnie Aleksandrą. A ja chcę, żebyśmy się bliżej poznali, więc będę się podpisywać tak, jak mówią do mnie przyjaciele. Ola.

A więc jestem Ola. I jestem straszną gadułą, z którą to wadą walczę ze skutkiem niezmiennie mizernym, aczkolwiek dzielnie i od lat. Moi znajomi odetchną może z ulgą w nadziei, że część mojego gadulstwa znajdzie swoje ujście na blogu. Nie obiecuję :)

A pisać chcę o wszystkim. O tym co mnie wzrusza, przejmuje, denerwuje, cieszy. Chcę się z Wami dzielić swoimi pomysłami, wątpliwościami i radościami.

Zacznę jednak od podziękowań.

Nigdy się nie odważyłam pisać bloga, nigdy, dopóki nie poznałam pewnej fantastycznej dziewczyny, której niezwykła energia dodała mi odwagi. I która stworzyła tę stronę. Dziękuję Ci, Eva, jesteś wielka!